niedziela, 5 maja 2013

Big Bang 2

      G-Dragon zatrzymał się i dotknął ramienia przyjaciela.
-Nie musiałeś jej tak zwymyślać.-powiedział.
T.O.P popatrzył na niego zaskoczony.
-Zniszczyła twój tekst. Zresztą jako kelnerka powinna być bardziej ostrożna.To jej praca.
 -Wiem,ale jest tylko człowiekiem.Każdy ma gorsze dni.
Brunet tylko westchnął.
-Dobrze wiesz, że nic nie mogliśmy zrobić. Sam słyszałeś.
GD skinął głową.  Wiedział, że to się stało przypadkiem,a jednak mimo wszystko czuł się winny. Nic na to nie mógł poradzić.
-Pytanie brzmi: co dalej? -usłyszał głos kumpla.
-To znaczy?
-Masz zamiar napisać to jeszcze raz? -brunet wskazał poplamioną kartkę.
-Tak. Uważam,że ta piosenka może być dobra.
-W porządku. Pomogę ci.
Smok uśmiechnął się szeroko.
-Co jest?
-Wiesz,że to samo usłyszałem od Taeyanga?
T.O.P skinął głową.
-Jest dobry. Jeśli wolisz,żeby to on ci pomógł..
-Wolę,żebyście pomogli mi wszyscy.-G-Dragon wyszczerzył się w uśmiechu.-Nie ma to jak praca zespołowa.
T.O.P również się uśmiechnął.
-W takim razie do roboty.







Shiroto usiadła na ławce w parku. Musiała pomyśleć.Co dalej? Co się z nią teraz stanie? Straciła pracę.Nie miała żadnych przyjaciół.Ojciec był daleko,a matka.. Och. Matki już nie miała. Tak bardzo pragnęła,żeby ktoś ją przytulił. Gdy wali ci się świat właśnie tego potrzebujesz. Kogoś kto cię wesprze, pocieszy. Dziewczyna potrzebowała oparcia, osoby na której mogła polegać.
Kolejny raz dzisiaj poczuła,że płacze. Tym razem nie powstrzymywała łez. Pozwoliła im płynąć.Dała upust swym emocjom i pozwoliła na tę jedną chwilę słabości. Musiała wziąć się w garść.Nie mogła się rozklejać i rozpaczać. Musiała znaleźć nową pracę.
Wstała powoli i poczuła zawroty głowy.Chwilę potem potworny ból brzucha. Musiała czym prędzej wrócić do domu i się położyć. Pewnie będzie chora. Tylko tego jej było trzeba!
20-latka z trudem przemierzała ulice, a gdy wreszcie zauważyła upragniony dom weszła do środka i zamknęła drzwi za sobą. Rzuciła torebkę i inne rzeczy na stół w kuchni i wypiła szklankę wody. Zażyła jedną tabletkę na ból głowy, choć to niewiele pomoże. W duchu pocieszała się,że sen poprawi jej stan.
Położyła się na kanapie w salonie i przykryła ciepłym, wełnianym kocem, po czym odpłynęła w niespokojny sen.




-Od czego zaczynamy? - Taeyang rozłożył się na fotelu i popijał lampkę wina.
-Hej, nie rozpijaj się tak.- rzucił Daesung.-Nie chcemy mieć w zespole alkoholika.
-To tylko jeden kieliszek.-Taeyang odetchnął głęboko.-Zresztą jestem dorosły.
-Niestety.-mruknął G-Dragon.
-Co miała znaczyć ta uwaga?
-Hej! Nie kłóćmy się.-T.O.P wtrącił się do rozmowy.-Mamy zadanie do wykonania.-podał każdemu kartkę papieru i długopis.
-Co?- zapytał Seungri.-Ja też?
-Nie, wiesz. Ty możesz się przyglądać.-brunet pomachał kartką i rzucił mu długopis.-Oczywiście,że ty też baranie.
Seungri złapał pisak i pogroził palcem.
-Jeszcze raz nazwiesz mnie baranem, a przysięgam...
-Stop!-GD wstał gwałtownie.
Wszyscy na niego popatrzyli.
-Posłuchajcie. Jeśli mamy zachowywać się jak dzieci, to sam to zrobię, jasne? Nie prosiłem was o rozrywkę w postaci kłótni.-rozłożył bezradnie ręce.-Jeśli mam ochotę posłuchać bezsensownej sprzeczki to włączę sobie telewizor, a wy możecie spadać.
Smok odwrócił się plecami do przyjaciół i zapatrzył w okno.
-Okej.Sorry-rzucił Taeyang i odstawił kieliszek.
-Masz rację, przepraszamy-powiedział Daesung.
-Ja również.-skruszony Seungri zabrał się za pisanie wersu.
T.O.P wstał i podszedł do obrażonego przyjaciela.
-Wszyscy zdajemy sobie sprawę,że jak zwykle masz rację. Jesteś bardzo wrażliwy, dlatego...
-Wrażliwy? -GD odwrócił się do niego.-Nieprawda. Nie jestem wrażliwy.
-Jesteś, jesteś-odezwał się Seungri, lecz pod spojrzeniem G-Dragona natychmiast się wycofał i spuścił pospiesznie wzrok.
-No, przyznaj to w końcu.-brunet poklepał przyjaciela po ramieniu.
-No, niech ci będzie.Może odrobinę.Ale to chyba dobrze?
Brunet skinął głową.
-Możemy wrócić do piosenki?
-Jeśli nie będziecie się kłócić,to owszem.
Przyjaciele w milczeniu pisali i wymyślali nowe zwrotki do tekstu.Każdy na swój sposób, każdy o innych uczuciach i emocjach. Po godzinie powstały dwie długie zwrotki i wpadający w ucho refren. G-Dragon był zadowolony, podobnie jak reszta.
-Dobrze nam poszło.
-Tak. Jeśli będziesz potrzebował naszej pomocy, wiesz gdzie nas znaleźć.-powiedział Daesung.
Smok podejrzliwie patrzył na nich.
-Nie będziemy się już sprzeczać,słowo. -obiecał Taeyang.
GD uśmiechnął się ukazując przy tym idealnie biały uśmiech.


Shiroto obudziła się zlana potem. Miała dreszcze i bolało ją gardło. Zwinęła się ciasno w kłębek gdy przeszył ją ból brzucha. Musiała wziąć jakieś tabletki, ale nie była w stanie. Z trudem sięgnęła po telefon i wykręciła numer pogotowia.
-Halo? Tu pogotowie ratunkowe...-usłyszała w słuchawce.
Poddźwignęła się na łokciu i wyszeptała:
-Jestem chora..
-Halo? Nie słyszę. Czy mogę prosić o powtórzenie? -mówiła kobieta z pogotowia.-Halo?? Haloo????


Daesung był w szpitalu gdy przywieziono młodą kobietę. Był asystentem lekarza i jak dobrze pójdzie wkrótce zacznie grać w zespole i rzuci tę pracę. Na razie jednak musiał jakoś zarabiać, a ta posada nie była aż tak bardzo męcząca jak mogłoby się wydawać. Właściwie gdyby chciał mógłby zostać lekarzem. Ale to muzyka była na pierwszym miejscu. Zawsze będzie.
-Pospieszcie się! -lekarz wbiegł do sali i otworzył szeroko drzwi dla pacjentki.- Potrzebuję asystenta!
Daesung czym prędzej pospieszył w tamtą stronę.
-Co się dzieje? -zapytał i dopiął idealnie biały fartuch lekarski.
Lekarz wszedł z nim do środka i zamknął drzwi wołając pielęgniarkę.
-Kobieta, 20-letnia. Najprawdobodobniej grypa, choć może coś innego.-odparł niepewnie.
-Grypa?- Daesung zdziwił się.
Lekarz obejrzał dziewczynę, po czym zaczął ją osłuchiwać.
-Straciła przytomność w domu. Gorączka, opuchnięte gardło, bóle brzucha i głowy.
-Skąd pewność, że boli ją brzuch?
-Była świadoma przez parę chwil. Skarżyła się na ból.
Do sali weszła młoda pielęgniarka ze strzykawką w ręce.
-A to co takiego? -lekarza obrzucił ją spojrzeniem.
-Insulina.-rzuciła i podeszła do łóżka.
-Co? Po co mi insulina, kobieto? -lekarz wychodził z siebie.
Daesung nie powiedział nic.
-Z kim ja muszę pracować? No, naprawdę!
Doktor wypchnął zszokowaną kobietę za drzwi.
-Nie do wiary!
Asystent obrzucił pacjentkę spojrzeniem. Była bardzo ładna, miała długie czarne włosy i bladą skórę. Chwilę później otworzyła lekko oczy.
-Pić..-wyszeptała.
Lekarz zajęty przygotowywaniem odpowiedniego lekarstwa nie zauważył jej przebudzenia. Daesung czym prędzej poszedł po wodę i nalał jej do plastikowego kubka.
-Proszę.-powiedział i nachylił się nad nią. Ledwo była w stanie utrzymać się na łóżku. Pomógł jej usiąść i podtrzymał gdy piła.
-Dziękuję..-wyszeptała.
-Nic nie mów. Musisz oszczędzać siły.-ostrzegł.
-Z kim rozmawiasz? -lekarz odwrócił się.-Och, obudziła się pani.
Podszedł do niej. Zbadał jej puls i ciśnienie.
-W normie. Hmm..to musi być zwyczajna grypa, proszę mi wierzyć.
Kobieta poruszyła się niespokojnie.
-Jak ma pani na imię? -lekarz zapisał coś w notesie.
-Shiroto..
-Proszę odpoczywać. Mój asystent się panią zaopiekuje. Ja, niestety muszę wracać na salę. Wszystko będzie dobrze.-po tych słowach wyszedł.
Daesung usiadł obok pacjentki, na krześle.
-Więc..Shiroto.
Popatrzyła na niego spod przymkniętych powiek.
-Potrzebujesz czegoś?
-Ciszy.
Pokiwał głową.
-Dobrze. Będę na korytarzu. Wołaj gdybyś mnie potrzebowała.
-Okej.
Daesung wyszedł z pomieszczenia, pozostawiając Shiroto w samotności.


T.O.P ułożył nowy towar na półkach i zabrał się za mycie podłogi. Ostatni klient rozlał niechcący napój truskawkowy i teraz sprzedawca musiał to posprzątać. Powinien sam mu wręczyć mop z wodą i rozkazać to posprzątać. Tak by było sprawiedliwie. No cóż, nie było takiego przepisu który zabraniałby klientom czyścić podłogę, lecz dla niektórych mogłoby się to wydać dziwne. Brunet najszybciej jak potrafił uprzątnął bałagan i w końcu zrobił sobie krótką przerwę. Wypił szklankę soku i zjadł kawałek ciasta czekoladowego. Po chwili zadzwonił jego telefon. Sięgnął do tylnej kieszeni spodni i wyciągnął urządzenie.
-Tak?
-Hej, co słychać? -w słuchawce usłyszał głos GD.
Westchnął.
-Nic nowego. Czy ty przypadkiem nie nudzisz się za bardzo?
-Nie, a dlaczego pytasz?
-Nie chcę nic sugerować, ale to wygląda tak jakbyś cały dzień miał wolne. Dzwonisz spytać o moje samopoczucie?
-Być może.
Brunet milczał chwilę. W końcu dał za wygraną.
-No, dawaj. Wiem, że coś jest na rzeczy.
G-Dragon w końcu przeszedł do tematu.
-Jeżeli nie masz planów na jutrzejszy wieczór to zapraszam cię na moją imprezę. Mówiąc moją, dokładnie to mam na myśli.
-Hmm..twoją? Od kiedy to zajmujesz się prowadzeniem tego typu spotkań?
-Od teraz. Jak wpadniesz, to zobaczysz.- Smok roześmiał się wesoło.-To jak?
-Właściwie nie mam nic do roboty. Powiedz tylko gdzie.
- '' U Kathy'' .-podał nazwę lokalu.
-Poważnie?
-Tak. Na serio. Jestem tam didżejem.
T.O.P aż zagwizdał.
-To będę na pewno. Nie przegapię takiej okazji.
-No ja myślę.-GD westchnął.-Kończę. Muszę jeszcze załatwić sprzęt. Punkt ósma zaczynamy.
-Okej. Na razie.-rozłączył się.
Do sklepu weszła klientka więc brunet musiał porzucić marzenie o jakiejkolwiek krótkiej przerwie i zabrać się do pracy.


-Kiedy będę mogła stąd wyjść? -zapytała Shiroto. Czuła się znacznie lepiej dzięki lekarstwom i opiece młodego asystenta lekarza. Ale naprawdę wolałaby już wrócić do swojego domu i położyć się do wygodnego, ciepłego łóżka. O niczym innym nie marzyła.
-Musisz tu zostać na kilka dni. -powiedział asystent.-Na obserwację.-dodał gdy zauważył jej gniewne spojrzenie.
-Czuję się dobrze.-zapewniła. Trochę jeszcze miała lekkie zawroty głowy, ale to wkrótce minie. Jak wszystko zresztą.
-Takie są zalecenia lekarza. Nie można ich zmienić.
-A ty możesz?- zapytała.-Właściwie to ty jesteś teraz moim lekarzem.-zauważyła sprytnie. Wiedziała, że to poskutkuje.
-Właściwie masz rację, ale..-zawahał się na moment.-Muszę to omówić w twoim prawdziwym lekarzem. Jeśli chcesz stąd wyjść najszybciej jak to możliwe.
-Tak. Będę wdzięczna, jeśli z nim teraz porozmawiasz.-dodała, kładąc nacisk na słowo teraz.
Asystent przewrócił oczami, lecz wstał posłusznie i przymknął lekko drzwi.
-Wrócę za parę minut. Postaram się jakoś to załatwić,ale..niczego nie obiecuję, naprawdę.-powiedział.
-Naprawdę bardzo ci dziękuję.-powiedziała Shiroto.-Nie tylko za to.-posłała mu delikatny uśmiech.
-To moja praca.-odparł.-Ale dziękuję.
Gdy wyszedł Shiroto na chwilkę przymknęła oczy. Cieszyła się na myśl, że być może za parę godzin będzie w swoim domu.



        Rozdział 3 wkrótce! Komentujcie, piszcie co wam się podoba, a co nie. To się dla mnie bardzo liczy i motywuje do dalszego pisania. Z góry dziękuję za chociażby jedno miłe słowo;)
 Pozdrawiam czytelników!



Film: Szkoła uczuć oraz Tristan i Izolda

 Hej!
 Dzisiaj postanowiłam napisać coś o filmach. Widziałam już wiele produkcji typu ''Zmierzch'' czy ''Straszny film''. Uważam, że każdy ma swój styl, każdy ogląda to co lubi i na co ma ochotę. Denerwuje mnie mówienie, że to jest głupie czy nie warto oglądać takich głupot. Mój tata często mi mówi, że seriale czy filmy o wampirach bądź potworach są głupie i lepiej obejrzeć sport. Cóż, jeśli on lubi to oglądać to mi nic do tego i chciałabym żeby nie wtrącał się w moje gusta. Jestem wolna i mogę robić co zechcę, racja?
  Wybrałam dwa filmy, które moim zdaniem nie są głupie, bez sensu i w ogóle nic nie warte. Filmy te, jak pewnie domyśliliście się z tytułu artykułu są bardzo...smutne. Tak, smutne. Opowiadają o miłości, wojnie, śmierci. Czyli to z czym mamy do czynienia na co dzień.

Pierwszy film o nazwie ''Szkoła uczuć'' powstał na podstawie powieści znanego pisarza Nicholasa Sparksa (tego który napisał m.in. ''Ostatnią piosenkę''). Tytuł został zmieniony,ponieważ książka nazywa się ''Jesienna miłość''.
Historia jest dość prosta. Chłopak zakochuje się w dziewczynie, która jest śmiertelnie chora. Czy przeżyje? Tego możecie się dowiedzieć oglądając ten film. Nie chciałabym tutaj zdradzać żadnych szczegółów,lecz historia jest wciągająca i tak wzruszająca,że prawie się popłakałam co mi się nigdy nie zdarza.
Oto plakat:
 W filmie występują m.in. Mandy Moore i Shane West, którzy grają główne role.

Gorąco polecam!
 
Żeby zachęcić was jeszcze bardziej zamieszczam zwiastun filmu.
 
                              
 
 
 
 
Drugi film, który chcę wam polecić to ''Tristan i Izolda''.
Wzruszająca historia pięknej i ukrywanej miłości, między Izoldą (księżniczką) i Tristana (wojownika). Na przeszkodzie ich szczęściu staje to iż ich państwa prowadzą między sobą wojnę.
Jak skończy się ta historia? Happy endem czy tragedią?
Przekonajcie się sami oglądając to dzieło.
 
Plakat:
 

Oczywiście nie zabrakło świetnych aktorów:
Sophia Myles jako Izolda
James Franco jako Tristan
i wielu innych..
 
Zamieszczam zwiastun:
 
 
 
Mam nadzieję, że jeden z tych filmów przypadnie wam do gustu. Jeśli nie, to..trudno. Ja zawsze będę uważać, że te dzieła są piękne i bardzo, bardzo chwytające za serce.
 
Na koniec piosenka do posłuchania, która idealnie oddaje nastrój smutnym filmom.
 
 
Do zobaczenia wkrótce!
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 


sobota, 4 maja 2013

Big Bang 1

     Słońce schowało się za chmurami, gdy Shiroto zbierała brudne naczynia ze stolików i wnosiła do kuchni małej kawiarnii stojącej na uboczu drogi. Pracowała tutaj zaledwie pół roku i dobrze jej szło. Wcześniej uczyła się i odbywała przeróżne kursy, aby tylko dostać tę pracę. Jej ojciec był przedsiębiorcą i podróżował po świecie, a matka zmarła parę lat wcześniej. Nie zdążyła nawet dożyć tego wieku, w którym rozdzice widzą swe dorosłe już dzieci. Brunetka cierpiała po jej śmierci, lecz z czasem życie stało się łatwiejsze. Teraz pragnęła tylko zarobić i być szczęśliwą. Do szczęścia brakowało jej jedynie miłości. Miłości, o której kiedyś myślała. Miłości, której bardzo pragnęła. Kogoś kto ją pokocha taką jaka jest. Z wszystkimi wadami i umiejętnościami. Jej marzeniami i samotnością, z którą miała do czynienia każdego dnia. Ileż osób myśli podobnie jak jak, zastanawiała się.
-Shiroto! -usłyszała głos swego szefa.- Na dzisiaj skończyłaś. Możesz iść do domu.
Uradowana, zebrała resztę naczyń i pospiesznie zaniosła do środka. Postawiła wszystko na blacie i zabrała swoją torebkę z szatni w której się przebierała. Szybko zrzuciła z siebie biały fartuszek oraz czarne krótkie spodenki i wskoczyła w wygodniejszy strój. Nałożyła fioletową bluzkę i bawełniany sweterek oraz dżinsy. Od razu lepiej, pomyślała. Gdy się odwróciła napotkała spojrzenie swego pracodawcy, pana Jung.
-Jutro będziesz musiała zostać dłużej.-oznajmił bacznie jej się przyglądając.
Z trudem przełknęła ślinę.
-Dlaczego?
Omiótł ją taksującym spojrzeniem od góry do dołu. Poczuła się tak jakby nie miała nic na sobie.
-Jutro lokal będzie zamknięty ze względu na rezerwację. Będzie dużo ludzi więc potrzebujemy jak najwięcej pracowników.- kolejny raz rzucił na nią okiem.-Mogę na ciebie liczyć?
-Oczywiście.
Jakby miała jakiś wybór.

                       

 
 
 
 
Do sklepu zaglądali różni ludzie. Czasami po to, żeby coś kupić, innym razem obejrzeć jakiś interesujący przedmiot. Oprócz ubrań w sklepie o nazwie '' U Kim '' była jeszcze biżuteria i przeróżne błyskotki. T.O.P uważał, że właśnie to najbardziej przyciąga uwagę klientów. Zwłaszcza kobiet.
-Poproszę jeszcze to.- wysoka blondyna podała mu złoty naszyjnik z wzorem salamandry. Dość drogi, ocenił. Pewnie ma bogatych rodziców,pomyślał patrząc na dziewczynę stojącą przy ladzie. Miała modne ubrania i różne wisiorki oraz bransoletki na szyi. O kolczykach już nie wspominając. Do tego czerwona szminka i ciemnofioletowe cienie pod oczy. Na nogi wysokie szpilki, oczywiście czarnego koloru. Robiła wrażenie figurowej laly. Albo nie miała pojęcia o modzie i elegancji albo była po prostu głupia. T.O.P stawiał na drugą wersję.
-Proszę bardzo.-odparł z miłym uśmiechem i skasował naszyjnik.
Blond piękność, jeśli można ją tak nazwać, stała tylko i się gapiła.
W końcu odezwała się zaskakująco słodkim głosem. Sprzedawca aż się skrzywił.
-Czy po pracy jesteś może wolny..-zerknęła na plakietkę przypiętą do jego koszuli.-... T.O.P ?
Brunet sapnął w duchu. Świetnie.
-Jestem bardzo zajęty.-odparł. -Coś jeszcze?
Blondyna nie dała się tak łatwo odprawić.
-To może wybierzemy się na drinka? -rzuciła kokieteryjnie i zamrugała rzęsami.
Podał jej siatkę z zakupami.
-Miłego dnia i zapraszamy ponownie.
-Ach, rozumiem. Trudny orzech do zgryzienia. Wpadnę tu jutro.-powiedziała na koniec i zamaszystym krokiem wyszła ze sklepu.
T.O.P odetchnął z ulgą.
-Hej, jak się masz?
Odwrócił się na dźwięk znajomego głosu.
-GD, cześć.- wyszedł zza kontuaru i podszedł do przyjaciela.
-Ciężki dzień? -zapytał G-Dragon widząc jego minę.
-Widziałeś tę dziewczynę, która przed chwilą stąd wyszła?
Smok pokiwał głową i uśmiechnął się.
-Tak. Trudno  jej nie zauważyć. Narzucała się?
-Niestety.
-Jak bardzo? - GD puścił oczko.
-Za bardzo.- T.O.P usiadł na krześle i wskazał miejsce swojemu kumplowi.
-Masz jakąś sprawę? -zapytał.
-Pewnie. Bo dlaczego nie miałbym cię odwiedzić tak po prostu?
Brunet przewrócił oczami.
-Zbyt dobrze cię znam. Mów o co chodzi.
G-Dragon rozsiadł się wygodnie.
-Dobra. Napisałem coś.
T.O.P zamrugał zaskoczony.
-Co?
-Właściwie to..więcej niż jeden utwór. Ale nie chciałem nic jeszcze mówić, bo sam nie byłem pewny czy pomysł wypali. Przydałyby się jakieś poprawki.-popatrzył na niego.- Piszesz dobre rymy. Może być coś dopisał?
Brunet powoli skinął głową.
-Pewnie. Najpierw musiałbym zobaczyć tekst.
-Ma się rozumieć. Nie mam go przy sobie. Dałem do poczytania pozostałym. Mam nadzieję,że coś z tego zostanie.
Obaj wybuchnęli śmiechem.
-Spojkajmy się pojutrze w tej kawiarnii na rogu, okej? -zaproponował GD i wstał.
-Okej. O pierwszej jestem wolny.
-A tak przy okazji. Umówiłeś się z tą blondynką czy nie? -spytał jego przyjaciel i zaczął cicho chichotać.
-Weź mnie nie denerwuj.- T.O.P klepnął go w ramię, po czym sam wybuchnął śmiechem.




Shiroto biegała  między stolikami i zgarniała zamówienia klientów.
Co za ciężki dzień. Kto powiedział, że będzie łatwo? Szef ostrzegał, że to będzie jakaś tam impreza. Ale nie powiedział, że to urodziny jakiegoś dziecka! A jak wiadomo dzieci mają dużo znajomych, również dzieci. I tak oto piękny spokojny poranek zamienił się w głośne i hałaśliwe popołudnie z garstką rozwrzeszczanych małych dzieci. Shiroto obiecała sobie, że nigdy nie będzie mieć dzieci. Nie po tym co dzisiaj przeżyła.
Na dodatek szef kazał zostać dłużej. Po co? Przecież przyjęcie za parę chwil dobiegnie końca. Dzieci będę zmęczone, pójdą do domu, a ona w końcu sobie odpocznie. Wieczorem nie mają powodu, żeby tu przesiadywać. Więc o co chodzi? Najwyraźniej panu Jung coś się pomyliło.
Zadowolona spokojnie postawiła danie dla gości i poszła na chwilkę do łazienki. Umyła twarz ciepłą wodą i uczesała trochę poplątane włosy. Spojrzała na lustro i ze zdziwieniem zauważyła w nim odbicie swojego szefa. Podskoczyła.
-To damska toaleta.-powiedziała.
-Szukałem cię.-odparł pan Jung.
-Wyszłam tylko na chwilę. Potrzebowałam...-zamilkła, gdy zauważyła jak jej szef wsuwa kosmyk jej włosów za ucho.
-W porządku.
Nie wiedziała jak ma się zachować. Co powiedzieć? Co zrobić? Jego zachowanie bardzo jej się nie podobało. Wręcz wypełniało ją odrazą. Pan Jung miał około czterdziestu lat i ciągle był młody, ale miał również żonę i dzieci. Nie podobał jej się.
Gwałtownie się odsunęła. Chyba zrozumiał, bo więcej się nie zbliżył.
-Jeśli to wszystko to wrócę na salę.-powiedziała z ulgą panując nad głosem.
-Tak. Masz rację.
Odrwócił się i wyszedł. Shiroto oparła się o ścianę, w środku cała drżąc. Nie. Nie pozwoli nikomu na takie traktowanie. Stanowczo wyszła z pomieszczenia i wróciła go gości. Przez cały dzień ani razu nie spojrzała na szefa.


T.O.P leżał i nie mógł zasnąć. Była godzina pierwsza nad ranem,a on nie zmrużył oka nawet na godzinę. Co się stało? Przecież nie miał żadnych zmartwień, wszystko układało się dobrze. Już wkrótce będzie mógł śpiewać, jeśli plan G-Dragona pójdzie dobrze.Razem z przyjaciółmi od dawna planowali założyć zespół. I tym samym spenić swoje największe marzenie. Marzenie o muzyce. To było dla nich całym światem. Grać, śpiewać i dawać ludziom radość.
Wstał z łóżka i zszedł na dół do kuchni. Nalał sobie szklankę wody i wypił powoli. Za oknem księżyc świecił w pełni, a niebo pokrywały tysiące gwiazd. Brunet zamarł ze szklanką w dłoni.Nagle do głowy przyszedł mu pomysł.Wrócił pospiesznie na górę, wyciągnął czystą kartkę papieru oraz długopis i zaczął pisać.




Dzień był piękny. Świeciło słońce, a niebo było czyste i błękitne. W kawiarnii praca trwała w najlepsze. O poranku nie było dużego ruchu, lecz mimo to, Shiroto nie była w nastroju. Bolał ją brzuch i głowa, a tabletki w ogóle nie pomogły. Dobrze, że dzisiaj mam taki nastrój,a nie wszoraj gdy było tak tłoczno, pomyślała i przysiadła na chwilę na taborecie. Pan Jung nie zaczepił jej odkąd przyszła, ani nawet się z nią nie przywitał. Co bardzo było jej na rękę. Wolała dzisiaj go nie spotkać.Nie w takim stanie. Od razu by się zamartwiał i przejmował nie wiadomo dlaczego.
Gdy wróciła sprawdzić czy goście czegoś nie potrzebują, zauważyła nowych klientów. Jeden z nich, brunet w czarnej skórzanej kurtce siedział wygodnie na krześle i patrzył z uwagą na swego towarzysza, który był ubrany w ciemne spodnie, luźną koszulkę oraz czapkę z daszkiem. Dyskutowali o czymś,a na stoliku położyli jakieś dokumenty. Shiroto powoli podeszła do ich stolika. Mężczyźni popatrzyli na nią.
-Witam. Czy coś podać?- zapytała i popatrzyła na tego z daszkiem.
-Jasne. Dla mnie sok pomarańczowy.-odparł i posłał jej słodki uśmiech.
-Oczywiście. A dla pana? - zwróciła się do bruneta.
Przez chwilę patrzyli na siebie.
-Woda.-rzucił lekko i podziękował skinieniem głowy.
Shiroto poszła przekazać zamówienie do barmanki stojącej za ladą.
Gdy wróciła przeglądali jakieś kartki i pisali coś. Postawiła napoje na stoliku i życzyła smacznego.Byli tak zajęci,że nawet jej nie zauważyli.
Przez kilka minut roznosiła drinki i różnego rodzaju dania. W końcu zauważyła szefa stojącego przy barze i przyglądającego się jej. Poczuła ścisk żołądka i zawroty głowy. Spokojnie,powtarzała sobie, tylko spokojnie.
Z każdą chwilą ból brzucha nasilał się. Miała tylko nadzieję,że nie zwymiotuje. Właśnie niosła kawę do stolika, gdy niechcący potknęła się i napój wylądował na czyichś papierach. Pełna najgorszych przeczuć podniosła głowę. Nie myliła się. Ciemnobrązowa kawa rozlała się po dokumentach tych dwóch mężczyzn, którzy przyszli niedawno. Przestraszona popatrzyła na nich. Chłopak z daszkiem wyglądał na tak zaskoczonego, że nie był w stanie się odezwać. Brunet otworzył oczy ze zdziwienia,a gdy napotkał spojrzenie wystraszonej kelnerki zmarszczył brwi.
-Zobacz, co zrobiłaś! -krzyknął.
-Ja..bardzo przepraszam..-wyjąkała. Miała ochotę stąd uciec. Jak najdalej.-To było niechcący. Pokryję wszelkie koszty.
-Koszty?!  To nie ma już znaczenia.
-Daj spokój.-odezwał się ten z daszkiem.-Nic już nie możemy zrobić.
Shiroto stała jak wmurowana. Wiedziała, że goście ją obserwują i szeptają między sobą.
-Co się tu dzieje?
Tylko nie teraz, pomyślała. Szef zbliżał się do stolika.
-O co chodzi? -zapytał.-Jestem właścicielem tego lokalu.
-Pana pracownica rozlała kawę na ważne dokumenty.-wyjaśnił brunet.
-Niechcący.-dodał chłopak z daszkiem.
Shiroto była wdzięczna za tę uwagę, lecz wiedziała, że nie pomoże.
-To prawda?- szef zwrócił się do niej.
-Tak. -odparła.
Na chwilę zapanowała absolutna cisza.
-Przykro mi..-pan Jung wyglądał na smutnego.-od dzisiaj już tu nie pracujesz.
-Ale..
-Takie są zasady.Naprawdę bardzo mi przykro.-to ostatnie zdanie powiedział do gości.
-Czy to konieczne? -zapytał przyjaciel bruneta, który tak ją bronił.-To tylko głupia kawa.
-Niestety takie mamy tu reguły. Kto ich nie przestrzega..
Brunet nie odezwał się słowem. Nawet nie spojrzał na Shiroto.
Dziewczyna powoli wycofała się. Gdy znalazła się w szatni, najszybciej jak potrafiła przebrała się i spakowała swoje rzeczy.Nie chciała być w tym miejscu ani chwili dłużej. Poczuła jak coś mokrego spływa jej po policzku. Ręką otarła łzy. Nie wierzyła, że przez taki głupi wypadek straciła pracę. Co teraz zrobi?
-Shiroto..
Odwróciła się.
-Bardzo mi przykro, naprawdę.
-Wiem.-wzięła torebkę i zawiesiła na ramieniu.-Mnie również.
Szef przepuścił ją w drzwiach i życzył powodzenia. O tak, przyda jej się.
Mijając stolik z feralnymi gośćmi zauważyła, że jest pusty.






Piszcie, komentujcie. Rozdział 2 wkrótce! ;)
 
 
 
 
 
 

Opowiadanie o Big Bang

                                             

Cześć! Bardzo lubię ten koreański zespół, dlatego postanowiłam napisać coś o nich. Będzie to trochę inne niż wszystkie moje opowiadania. Głównym bohaterem pierwszej części jest T.O.P, który pracuje w sklepie z odzieżą i jeszcze nie jest sławny. Ma kilku znajomych,którzy będą pojawiać się czasami często,a czasami rzadko. Oprócz nich, jest jeszcze Shiroto- 20-letnia brunetka, która zaprzyjaźnia się z głównym bohaterem.

 T.O.P
 G-Dragon
 Taeyang
 Daesung
 Seungri


 

Shiroto











Fabuła: 20-letnia Shiroto pracuje jako kelnerka w znanej kawiarnii do której pewnego dnia przychodzi T.O.P z G-Dragonem. Przez przypadek dziewczyna wylewa kawę na dokumenty mężczyzn za co zostaje zwolniona. Dziwnym zbiegiem okoliczności wkrótce znów spotyka jednego z nowo poznanego gościa z kawiarnii w której pracowała.Z czasem między Shiroto,a jej nowym przyjacielem pojawia się więź.



 Kilka piosenek Big Bang:






        Rozdział 1 wkrótce!