niedziela, 5 maja 2013

Big Bang 2

      G-Dragon zatrzymał się i dotknął ramienia przyjaciela.
-Nie musiałeś jej tak zwymyślać.-powiedział.
T.O.P popatrzył na niego zaskoczony.
-Zniszczyła twój tekst. Zresztą jako kelnerka powinna być bardziej ostrożna.To jej praca.
 -Wiem,ale jest tylko człowiekiem.Każdy ma gorsze dni.
Brunet tylko westchnął.
-Dobrze wiesz, że nic nie mogliśmy zrobić. Sam słyszałeś.
GD skinął głową.  Wiedział, że to się stało przypadkiem,a jednak mimo wszystko czuł się winny. Nic na to nie mógł poradzić.
-Pytanie brzmi: co dalej? -usłyszał głos kumpla.
-To znaczy?
-Masz zamiar napisać to jeszcze raz? -brunet wskazał poplamioną kartkę.
-Tak. Uważam,że ta piosenka może być dobra.
-W porządku. Pomogę ci.
Smok uśmiechnął się szeroko.
-Co jest?
-Wiesz,że to samo usłyszałem od Taeyanga?
T.O.P skinął głową.
-Jest dobry. Jeśli wolisz,żeby to on ci pomógł..
-Wolę,żebyście pomogli mi wszyscy.-G-Dragon wyszczerzył się w uśmiechu.-Nie ma to jak praca zespołowa.
T.O.P również się uśmiechnął.
-W takim razie do roboty.







Shiroto usiadła na ławce w parku. Musiała pomyśleć.Co dalej? Co się z nią teraz stanie? Straciła pracę.Nie miała żadnych przyjaciół.Ojciec był daleko,a matka.. Och. Matki już nie miała. Tak bardzo pragnęła,żeby ktoś ją przytulił. Gdy wali ci się świat właśnie tego potrzebujesz. Kogoś kto cię wesprze, pocieszy. Dziewczyna potrzebowała oparcia, osoby na której mogła polegać.
Kolejny raz dzisiaj poczuła,że płacze. Tym razem nie powstrzymywała łez. Pozwoliła im płynąć.Dała upust swym emocjom i pozwoliła na tę jedną chwilę słabości. Musiała wziąć się w garść.Nie mogła się rozklejać i rozpaczać. Musiała znaleźć nową pracę.
Wstała powoli i poczuła zawroty głowy.Chwilę potem potworny ból brzucha. Musiała czym prędzej wrócić do domu i się położyć. Pewnie będzie chora. Tylko tego jej było trzeba!
20-latka z trudem przemierzała ulice, a gdy wreszcie zauważyła upragniony dom weszła do środka i zamknęła drzwi za sobą. Rzuciła torebkę i inne rzeczy na stół w kuchni i wypiła szklankę wody. Zażyła jedną tabletkę na ból głowy, choć to niewiele pomoże. W duchu pocieszała się,że sen poprawi jej stan.
Położyła się na kanapie w salonie i przykryła ciepłym, wełnianym kocem, po czym odpłynęła w niespokojny sen.




-Od czego zaczynamy? - Taeyang rozłożył się na fotelu i popijał lampkę wina.
-Hej, nie rozpijaj się tak.- rzucił Daesung.-Nie chcemy mieć w zespole alkoholika.
-To tylko jeden kieliszek.-Taeyang odetchnął głęboko.-Zresztą jestem dorosły.
-Niestety.-mruknął G-Dragon.
-Co miała znaczyć ta uwaga?
-Hej! Nie kłóćmy się.-T.O.P wtrącił się do rozmowy.-Mamy zadanie do wykonania.-podał każdemu kartkę papieru i długopis.
-Co?- zapytał Seungri.-Ja też?
-Nie, wiesz. Ty możesz się przyglądać.-brunet pomachał kartką i rzucił mu długopis.-Oczywiście,że ty też baranie.
Seungri złapał pisak i pogroził palcem.
-Jeszcze raz nazwiesz mnie baranem, a przysięgam...
-Stop!-GD wstał gwałtownie.
Wszyscy na niego popatrzyli.
-Posłuchajcie. Jeśli mamy zachowywać się jak dzieci, to sam to zrobię, jasne? Nie prosiłem was o rozrywkę w postaci kłótni.-rozłożył bezradnie ręce.-Jeśli mam ochotę posłuchać bezsensownej sprzeczki to włączę sobie telewizor, a wy możecie spadać.
Smok odwrócił się plecami do przyjaciół i zapatrzył w okno.
-Okej.Sorry-rzucił Taeyang i odstawił kieliszek.
-Masz rację, przepraszamy-powiedział Daesung.
-Ja również.-skruszony Seungri zabrał się za pisanie wersu.
T.O.P wstał i podszedł do obrażonego przyjaciela.
-Wszyscy zdajemy sobie sprawę,że jak zwykle masz rację. Jesteś bardzo wrażliwy, dlatego...
-Wrażliwy? -GD odwrócił się do niego.-Nieprawda. Nie jestem wrażliwy.
-Jesteś, jesteś-odezwał się Seungri, lecz pod spojrzeniem G-Dragona natychmiast się wycofał i spuścił pospiesznie wzrok.
-No, przyznaj to w końcu.-brunet poklepał przyjaciela po ramieniu.
-No, niech ci będzie.Może odrobinę.Ale to chyba dobrze?
Brunet skinął głową.
-Możemy wrócić do piosenki?
-Jeśli nie będziecie się kłócić,to owszem.
Przyjaciele w milczeniu pisali i wymyślali nowe zwrotki do tekstu.Każdy na swój sposób, każdy o innych uczuciach i emocjach. Po godzinie powstały dwie długie zwrotki i wpadający w ucho refren. G-Dragon był zadowolony, podobnie jak reszta.
-Dobrze nam poszło.
-Tak. Jeśli będziesz potrzebował naszej pomocy, wiesz gdzie nas znaleźć.-powiedział Daesung.
Smok podejrzliwie patrzył na nich.
-Nie będziemy się już sprzeczać,słowo. -obiecał Taeyang.
GD uśmiechnął się ukazując przy tym idealnie biały uśmiech.


Shiroto obudziła się zlana potem. Miała dreszcze i bolało ją gardło. Zwinęła się ciasno w kłębek gdy przeszył ją ból brzucha. Musiała wziąć jakieś tabletki, ale nie była w stanie. Z trudem sięgnęła po telefon i wykręciła numer pogotowia.
-Halo? Tu pogotowie ratunkowe...-usłyszała w słuchawce.
Poddźwignęła się na łokciu i wyszeptała:
-Jestem chora..
-Halo? Nie słyszę. Czy mogę prosić o powtórzenie? -mówiła kobieta z pogotowia.-Halo?? Haloo????


Daesung był w szpitalu gdy przywieziono młodą kobietę. Był asystentem lekarza i jak dobrze pójdzie wkrótce zacznie grać w zespole i rzuci tę pracę. Na razie jednak musiał jakoś zarabiać, a ta posada nie była aż tak bardzo męcząca jak mogłoby się wydawać. Właściwie gdyby chciał mógłby zostać lekarzem. Ale to muzyka była na pierwszym miejscu. Zawsze będzie.
-Pospieszcie się! -lekarz wbiegł do sali i otworzył szeroko drzwi dla pacjentki.- Potrzebuję asystenta!
Daesung czym prędzej pospieszył w tamtą stronę.
-Co się dzieje? -zapytał i dopiął idealnie biały fartuch lekarski.
Lekarz wszedł z nim do środka i zamknął drzwi wołając pielęgniarkę.
-Kobieta, 20-letnia. Najprawdobodobniej grypa, choć może coś innego.-odparł niepewnie.
-Grypa?- Daesung zdziwił się.
Lekarz obejrzał dziewczynę, po czym zaczął ją osłuchiwać.
-Straciła przytomność w domu. Gorączka, opuchnięte gardło, bóle brzucha i głowy.
-Skąd pewność, że boli ją brzuch?
-Była świadoma przez parę chwil. Skarżyła się na ból.
Do sali weszła młoda pielęgniarka ze strzykawką w ręce.
-A to co takiego? -lekarza obrzucił ją spojrzeniem.
-Insulina.-rzuciła i podeszła do łóżka.
-Co? Po co mi insulina, kobieto? -lekarz wychodził z siebie.
Daesung nie powiedział nic.
-Z kim ja muszę pracować? No, naprawdę!
Doktor wypchnął zszokowaną kobietę za drzwi.
-Nie do wiary!
Asystent obrzucił pacjentkę spojrzeniem. Była bardzo ładna, miała długie czarne włosy i bladą skórę. Chwilę później otworzyła lekko oczy.
-Pić..-wyszeptała.
Lekarz zajęty przygotowywaniem odpowiedniego lekarstwa nie zauważył jej przebudzenia. Daesung czym prędzej poszedł po wodę i nalał jej do plastikowego kubka.
-Proszę.-powiedział i nachylił się nad nią. Ledwo była w stanie utrzymać się na łóżku. Pomógł jej usiąść i podtrzymał gdy piła.
-Dziękuję..-wyszeptała.
-Nic nie mów. Musisz oszczędzać siły.-ostrzegł.
-Z kim rozmawiasz? -lekarz odwrócił się.-Och, obudziła się pani.
Podszedł do niej. Zbadał jej puls i ciśnienie.
-W normie. Hmm..to musi być zwyczajna grypa, proszę mi wierzyć.
Kobieta poruszyła się niespokojnie.
-Jak ma pani na imię? -lekarz zapisał coś w notesie.
-Shiroto..
-Proszę odpoczywać. Mój asystent się panią zaopiekuje. Ja, niestety muszę wracać na salę. Wszystko będzie dobrze.-po tych słowach wyszedł.
Daesung usiadł obok pacjentki, na krześle.
-Więc..Shiroto.
Popatrzyła na niego spod przymkniętych powiek.
-Potrzebujesz czegoś?
-Ciszy.
Pokiwał głową.
-Dobrze. Będę na korytarzu. Wołaj gdybyś mnie potrzebowała.
-Okej.
Daesung wyszedł z pomieszczenia, pozostawiając Shiroto w samotności.


T.O.P ułożył nowy towar na półkach i zabrał się za mycie podłogi. Ostatni klient rozlał niechcący napój truskawkowy i teraz sprzedawca musiał to posprzątać. Powinien sam mu wręczyć mop z wodą i rozkazać to posprzątać. Tak by było sprawiedliwie. No cóż, nie było takiego przepisu który zabraniałby klientom czyścić podłogę, lecz dla niektórych mogłoby się to wydać dziwne. Brunet najszybciej jak potrafił uprzątnął bałagan i w końcu zrobił sobie krótką przerwę. Wypił szklankę soku i zjadł kawałek ciasta czekoladowego. Po chwili zadzwonił jego telefon. Sięgnął do tylnej kieszeni spodni i wyciągnął urządzenie.
-Tak?
-Hej, co słychać? -w słuchawce usłyszał głos GD.
Westchnął.
-Nic nowego. Czy ty przypadkiem nie nudzisz się za bardzo?
-Nie, a dlaczego pytasz?
-Nie chcę nic sugerować, ale to wygląda tak jakbyś cały dzień miał wolne. Dzwonisz spytać o moje samopoczucie?
-Być może.
Brunet milczał chwilę. W końcu dał za wygraną.
-No, dawaj. Wiem, że coś jest na rzeczy.
G-Dragon w końcu przeszedł do tematu.
-Jeżeli nie masz planów na jutrzejszy wieczór to zapraszam cię na moją imprezę. Mówiąc moją, dokładnie to mam na myśli.
-Hmm..twoją? Od kiedy to zajmujesz się prowadzeniem tego typu spotkań?
-Od teraz. Jak wpadniesz, to zobaczysz.- Smok roześmiał się wesoło.-To jak?
-Właściwie nie mam nic do roboty. Powiedz tylko gdzie.
- '' U Kathy'' .-podał nazwę lokalu.
-Poważnie?
-Tak. Na serio. Jestem tam didżejem.
T.O.P aż zagwizdał.
-To będę na pewno. Nie przegapię takiej okazji.
-No ja myślę.-GD westchnął.-Kończę. Muszę jeszcze załatwić sprzęt. Punkt ósma zaczynamy.
-Okej. Na razie.-rozłączył się.
Do sklepu weszła klientka więc brunet musiał porzucić marzenie o jakiejkolwiek krótkiej przerwie i zabrać się do pracy.


-Kiedy będę mogła stąd wyjść? -zapytała Shiroto. Czuła się znacznie lepiej dzięki lekarstwom i opiece młodego asystenta lekarza. Ale naprawdę wolałaby już wrócić do swojego domu i położyć się do wygodnego, ciepłego łóżka. O niczym innym nie marzyła.
-Musisz tu zostać na kilka dni. -powiedział asystent.-Na obserwację.-dodał gdy zauważył jej gniewne spojrzenie.
-Czuję się dobrze.-zapewniła. Trochę jeszcze miała lekkie zawroty głowy, ale to wkrótce minie. Jak wszystko zresztą.
-Takie są zalecenia lekarza. Nie można ich zmienić.
-A ty możesz?- zapytała.-Właściwie to ty jesteś teraz moim lekarzem.-zauważyła sprytnie. Wiedziała, że to poskutkuje.
-Właściwie masz rację, ale..-zawahał się na moment.-Muszę to omówić w twoim prawdziwym lekarzem. Jeśli chcesz stąd wyjść najszybciej jak to możliwe.
-Tak. Będę wdzięczna, jeśli z nim teraz porozmawiasz.-dodała, kładąc nacisk na słowo teraz.
Asystent przewrócił oczami, lecz wstał posłusznie i przymknął lekko drzwi.
-Wrócę za parę minut. Postaram się jakoś to załatwić,ale..niczego nie obiecuję, naprawdę.-powiedział.
-Naprawdę bardzo ci dziękuję.-powiedziała Shiroto.-Nie tylko za to.-posłała mu delikatny uśmiech.
-To moja praca.-odparł.-Ale dziękuję.
Gdy wyszedł Shiroto na chwilkę przymknęła oczy. Cieszyła się na myśl, że być może za parę godzin będzie w swoim domu.



        Rozdział 3 wkrótce! Komentujcie, piszcie co wam się podoba, a co nie. To się dla mnie bardzo liczy i motywuje do dalszego pisania. Z góry dziękuję za chociażby jedno miłe słowo;)
 Pozdrawiam czytelników!



5 komentarzy:

  1. Taki krótki?Ale bardzo mi się podoba.Z niecierpliwością czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  2. Caitlyn, Nathan i Leah to młodzi, wchodzący w dorosłość ludzie, których życie komplikuje się już na początku tej drogi. Dwoje z nich właśnie skończyło szkołę, a problemy jakie nagle spadają im na głowy przerosłyby niejednego. Przeszłość powraca, z każdym dniem przypominając o sobie coraz dotkliwiej. Głównym sprawcą niepowodzenia jest zraniona Megan, która pragnie zemsty i wprowadza stopniowo swój plan w życie, werbując przy tym kogo tylko może. Jak nastolatkowie poradzą sobie w tym starciu? Co jest powodem gniewu Megan? Do czego dziewczyna może się jeszcze posunąć? Sprawdź – touch-of-silence.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieje ze jak najszybciej dodasz nastepny rozdzial :-D czekam z niecierpliwoscia :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy następny ? Tak długo już nie ma nowego :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajnie napisane. Jestem pod wrażeniem i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń